Wygraj podwójnie z Majonezem Kieleckim

Marzec 17th, 2010

Idzie wiosna, a wraz z nią Wielkanoc. Urwanie głowy w kuchni, wiosenne porządki, kulinarne przygotowania… ale to nie wszystko. W okresie Wielkanocy szczególnie dobrze jest pomyśleć o potrzebujących, aby także dla nich był to okres radości i uśmiechu.

Każdy z nas będzie robił Wielkanocne zakupy. Na pewno też na większości stołów pojawi się sałatka jarzynowa i tradycyjne jajka z majonezem. W tym roku nie wahajcie się zatem z wyborem i kupcie Majonez Kielecki. Dlaczego? Już tłumaczę.

Otóż na słoikach Kieleckiego pojawiła się (i będzie trwała aż do końca maja) wielkanocna loteria pod hasłem: „Wygraj podwójnie! Dla siebie i niepełnosprawnych dzieci.” Do wygrania jest w sumie ponad 100 000 złotych więc naprawdę warto wziąć udział. Ale powód jest jeszcze jeden, bo wygrane są dosłownie podwójne! Połowa każdej kwoty jest przekazywana zwycięzcy, natomiast druga część wędruje do Organizacji Pożytku Publicznego specjalizującej się w pomocy niepełnosprawnym dzieciom. OPP wybierają zwycięzcy z listy pięciu biorących udział w promocji, a są to: Fundacja Anny Dymnej „MIMO WSZYSTKO”, Caritas Diecezji Kieleckiej, Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, Fundacja „Mam Marzenie” oraz Fundacja „Vive Serce Dzieciom”.

Mechanizm loterii jest banalnie prosty. Kupujemy Majonez Kielecki w promocyjnym opakowaniu, zdejmujemy banderolę z wieczka i spisujemy unikalny kod promocyjny, a następnie wysyłamy kod SMS-em na numer 70700 (to tylko 0,50 zł plus VAT). No i trzymamy kciuki, żeby to właśnie nasz kod był zwycięski. Aha i pamiętajcie koniecznie, żeby zachować dowód zakupu!

Pierwsi zwycięzcy już są, więc warto wziąć udział :) Więcej informacji tutaj.

Wszystkiego naj w Nowym Roku!

Grudzień 31st, 2009

Uff… na szczęście wszystko się udało. Pozostaje już tylko zrobić się na bóstwo i czekać na gości. No i oczywiście złożyć życzenia. Życzę wam zatem wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, radości, a także siły, żeby stawiać czoła codzienności. Do życzeń dołączam utwór znaleziony przed chwilą na You Tube. Aby wasz przyszły rok był równie pozytywny i zakręcony jak ta piosenka :)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=3spCn4wxx9o&hl=pl_PL&fs=1&]

Imprezy czas

Grudzień 31st, 2009

Tak jak myślałam, organizacja imprezy przez Mężusia jak do tej pory ograniczyła się do zaproszenia gości, zakupienia fajerwerków i trunków. Oczywiście nie daje mi to podstaw do narzekania, bo przecież „coś” zrobił. Biorąc jednak pod uwagę to, że przecież jest to też moja impreza, musiałam wziąć sprawy we własne ręce.

@Madeline: Mężuś rzeczywiście potrafi zaskakiwać i być cudowny, ale bywa też okropnie leniwy. Na szczęście czuwam na posterunku i już ja zadbam o to, żeby zabawa się udała. A tak przy okazji – genialna biżuteria! Szczególnie ten komplecik mi się podoba. Gdybym wiedziała wcześniej, na pewno zasugerowała bym go jako prezent bożonarodzeniowy ;)

Wracając do sylwestra. Pomyślałam sobie, że zacznę od przyrządzenia jakichś przekąsek. Przecież całonocne tańce, hulanki i swawole, szybko zwiększą nasz apetyt. Będą zatem koreczki i małe kanapki z dodatkiem Majonezu Kieleckiego do dekoracji. Myślę sobie, żeby powycinać też trochę jadalnych ozdób z owoców i warzyw. Na pewno nie zabraknie gwiazdek i płatków śniegu, a może jeszcze coś mi wpadnie do głowy… No nic – nie ma co się zastanawiać, tylko brać się do pracy. Napiszę jeszcze wieczorem… mam nadzieję ;)

Jeszcze krok i nowy rok…

Grudzień 30th, 2009

Jak ten czas leci… jeszcze niedawno zastanawiałam się gdzie wybrać się na wakacje… a tu nagle koniec roku! Ostatnie lata minęły niesamowicie szybko. Z jednej strony trochę mi szkoda upływającego czasu. Patrząc jednak na to pod innym kontem – nie ma jak być zadowolonym z minionego roku. A tak – powiem wam, że wbrew polskiej tradycji narzekania, bardzo miło wspominam minione miesiące. Wszystko idzie po mojej myśli, dom rozkwita, zaczęłam pisać bloga… a że czasem zdarzają się niepowodzenia – no cóż, przynajmniej jest co potem wspominać ;)

A propos wspominania to zapowiada się ciekawy sylwester. Mężuś stwierdził, że on nie ma zamiaru w tym roku się nigdzie ruszać. Kiedy już zaczęłam go ganić za brak werwy i lenistwo, wydało się co knuje. Wyglądało to mniej więcej tak:

Ja: Kochanie, a co z sylwestrem? Mamy już jakieś plany?
Mężuś: Oczywiście, że mamy…
Ja: Mianowicie? Jakaś lokalizacja?
Mężuś: Właśnie na nią patrzysz.
Ja: Jak to?
Mężuś: Tak to. Ja w tym roku nigdzie się nie ruszam…
Ja: Co to ma znaczyć nigdzie się nie ruszam? Chcesz spędzić święta w fotelu przed telewizorem jak stary dziadek? Trochę życia! Przecież to jedyna taka okazja w roku! A ty będziesz oglądał „Szklaną pułapkę”?? Przecież takiej imprezowej okazji nie można zmarnować! Sylwester jest po to, żeby się bawić…
Mężuś: Kochanie…
Ja: …cieszyć…
Mężuś: Kochanie…
Ja: …tańczyć…
Mężuś: Dasz mi wreszcie dokończyć?
Ja: ??

I w tym momencie powiedział mi, że oczywiście planuje imprezę. Powiedział też, że gdybym mu nie przerywała i nie naskoczyła na niego (ja??) póki nie skończył, to dowiedziałabym się, że chciałby żeby tegoroczny sylwester odbył się u nas.

Cooo? Przecież nic nie jest przygotowane. I w ogóle jak zdążymy? I kto właściwie przyjdzie? Kogoś już zaprosił?

A on na to, że się mam się nie martwić, bo wszystko już prawie gotowe, a resztą zajmie się osobiście. Jakoś wierzyć się nie chce. Mam pewne już podejrzenia co do tego jak będzie wyglądać organizacja tej zabawy. Ale co zrobić – zobaczymy jak mu pójdzie ;)

Video-przepisy

Grudzień 11th, 2009

Znalazłam dzisiaj coś interesującego. Video-kuchnia.pl – portal o gotowaniu. Coś dla leniuchów i wzrokowców, ale też dla tych, którzy po prostu muszą pewne rzeczy zobaczyć na własne oczy. Mamy tu do wyboru kilkadziesiąt przepisów, a właściwie filmików pokazujących jak te przepisy wykorzystać w praktyce. Krok po kroku – jak przygotować, jak pokroić, jak obrać, jak usmażyć. Myślę, że spodoba się wielu, a niektórzy może wpadną na pomysł, żeby samemu coś nakręcić. Ja osobiście polecam i popieram. Kręcić jednak nie będę… przynajmniej na razie ;)

Tutaj możecie obejrzeć jeden z przepisów. Po zapoznaniu się z materiałem zalecam przyrządzić według wskazówek. Sama spróbowałam i okazało się pyszne :)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=5ZORCgqCekY&hl=pl_PL&fs=1&]

Piątkowo

Grudzień 4th, 2009

No i mamy piątek. Z tej okazji w kuchni wyczarowałam dla rodzinki coś pysznego: sałatkę z ryżem i tuńczykiem. Zalety: prosta, pożywna, smaczna i szybka w przygotowaniu. Wady? Jak dotąd żadnych nie znalazłam :) Czego potrzebujemy do przygotowania sałatki?

- 2-3 woreczki ryżu (najlepiej długoziarnistego)
- jedna duża, czerwona papryka
- puszka kukurydzy
- 2-3 puszki tuńczyka w zalewie (nie oleju)
- pół posiekanego pora
- pęczek pietruszki
- 4-5 łyżek Majonezu Kieleckiego
- sól
- pieprz

Zaczynamy od gotowania ryżu. Trzeba pamiętać, żeby go nie rozgotować. Najlepiej jeśli pozostanie lekko twardy. W tak zwanym międzyczasie odcedzamy kukurydzę oraz tuńczyka i siekamy warzywa (mam nadzieję, że nie muszę pisać, że trzeba je najpierw umyć). Kiedy ryż jest już ugotowany, hartujemy go przez chwilę pod zimna wodą i wrzucamy do miski. Tam też wędrują kukurydza, tuńczyk i warzywa. Następnie dodajemy majonezu i wszystko dokładnie mieszamy przyprawiając solą i pieprzem. Po wymieszaniu dobrze jeszcze na kilka minut odstawić sałatkę, żeby produkty dobrze się połączyły. Oczywiście jest to niewykonalne, jeśli ma się w domu gromadę istnych żarłoków. Ledwo skończyłam, poszłam szukać aparatu, żeby pochwalić się swoim dziełem na blogu. Kiedy wróciłam, nie było już czym się chwalić. Eh… może następnym razem się uda :)

Przedświąteczne urwanie głowy

Listopad 27th, 2009

Ufff… wreszcie chwila wytchnienia… Wybrałam się dzisiaj na zakupy w poszukiwaniu choinki i ozdób. Poprzednie (zeszłoroczne) drzewko uległo niestety anihilacji dzięki naszemu kochanemu Kocurkowi, któremu bardzo spodobały się świąteczne błyskotki. Wystartował z fotela i lotem koszącym ściął drzewko, zawadzając nim po drodze o świeczkę stojącą na stoliku. Oczywiście choinka momentalnie zajęła się ogniem i niewiele po niej zostało. Całe szczęście drzewko nie było duże i szybko udało się je ugasić, co nie jednak zmienia faktu, że nie dało rady go odratować. Kocurek wyszedł z całej przygody bez szwanku, ale z lekkim urazem psychicznym – teraz patrzy na ozdoby choinkowe z dozą niepewności. I dobrze – może dzięki temu, w tym roku nie przyjdą mu do głowy takie ryzykowne zabawy.

No więc przed chwilą wróciłam z zakupów. Co tam się działo! Nie ma jeszcze grudnia, a ci wszyscy ludzie w szaleńczym opętaniu już rozpoczęli przedświąteczną gorączkę złota. Koszyki pełne zakupów wszelkiej maści, torby wypchane po brzegi prezentami, a nawet pierwsze zapasy spożywcze – słowem zakupomania rozpoczęta. Wychodząc z domu myślałam, że nikt jeszcze nie myśli nawet o świętach, no może oprócz galerii handlowych, a tu niespodzianka. Może nie tylko ja wpadłam na genialny plan, żeby załatwić to wcześniej? Swoją drogą – też macie uczucie, że każdego roku święta w sklepach zaczynają się wcześniej? To już w sumie zaczyna brzmieć jak banał. Wszyscy na to pomstują, a i tak każdego roku w tym uczestniczą. Bo w sumie jak nie zaopatrzę się we wszystko wcześniej, to potem gigantyczne kolejki dopadną mnie ze zdwojona siłą. Masz ci los – system mnie uwięził i nie ma od tego ratunku. Ale cóż – najważniejsze, że ozdoby już dobrane i przynajmniej tradycyjna choinka zapewniona. tradycja najważniejsza :)

Początek końca?

Listopad 24th, 2009

Złowroga grypa atakuje ze wszystkich stron. Jest w telewizji, w gazetach, w radio, w Internecie. Zaczęłam się zastanawiać się czy nie czai się przypadkiem gdzieś w lodówce, albo w doniczce z kwiatami. Może to właśnie ona zbiła wczoraj filiżankę razem ze spodkiem? Jeszcze całkiem niedawno byłabym skłonna obwiniać o to „kryzys”, ale jego czas najwyraźniej minął. Usunął się w cień, żeby zrobić miejsce starszej koleżance. Teraz w mediach i rozmowach ludzi króluje ONA. Czy jest rzeczywiście tak groźna? Czy jesteśmy w stanie się przed nią uchronić? Dlaczego rząd nie kupuje szczepionek? Czy te szczepionki będą działały??

A wiecie jaka jest najlepsza recepta na grypę? Zdrowo się odżywiać i ubierać stosownie do pogody. I tyle. No i jeszcze nie dać się jesiennemu przygnębieniu. Może powinnam to jakoś spisać i sprzedawać jako złoty środek przeciwko zarażeniu? Zapewne byłby rozchwytywany, podobnie jak maseczki na twarz i inne tego typu artefakty ;)

Postanowiłam jednak zrobić coś innego. Cała ta sytuacja skłoniła mnie do podjęcia decyzji o pisaniu bloga. Dawno już niczego nie pisałam, a blogi bardzo przypadły mi do gustu. Może uda mi się trochę złagodzić tą cała histerię, a przy okazji zaciekawić kilka osób? Tak czy inaczej zaczynam!

O czym będzie? O codziennych sprawach, kulinarnych pomysłach, muzyce, filmie, książkach, ciekawych wydarzeniach. Słowem o życiu, ale bez zbytniego zadęcia i narzekania :)